'; ?> Gimnazjum nr 21 w Gorzowie Wlkp.



Aktualności
Gimnazjum nr 21
66-400 Gorzów Wlkp.
ul. Taczaka 1
tel. (095)7231322
    

forum dla Gimnazjum

Oficjalna strona Gimnazjum nr 21 w Gorzowie Wlkp.

 menu

    Absolwenci

    Dionizje

    Egzaminy

    Europa, Europa

    Galeria klas

    Gazetka

    Gimnazjada

    Historia

    Kalendarium

    Klub Europejski

    Konkursy

    Matematyka

    Nauczyciele

    Olimpiady

    Patron szkoły

    Pedagog radzi

    Plan lekcji

    Podręczniki

    Rada rodziców

    Redakcja

    Rekrutacja

    Samorząd

    Sport

    Szkoły średnie

    Top Gim

    Uczniów www

    Wygibus

    Wywiady

    Zajęcia pozalek.

 dokumenty szkolne

    Metodyka

    Plan rozwoju

    Program       wychowawczy

    Regulamin

    Statut szkoły

    Wewnątrzszkolny       system oceniania


 

 

  gazetka

 sukces








 zawiadom

Powiadamiacz

Powiadom znajomych o stronie Gimnazjum!

Wpisz adres mailowy adresata...



 biuletyn publiczny











O najważniejszym wydarzeniu


Jesteśmy już kilkanaście dni po historycznym, uroczystym i jakże ważnym wydarzeniu dla naszej szkoły - nadaniu jej imienia.
Szkoła Podstawowa nr 21 i Gimnazjum nr 21 przyjęły imię "Orląt Lwowskich". Do tego dnia przygotowywaliśmy się ok. trzech lat. Jednak najbardziej emocjonujące zaczęły się cztery dni przed uroczystością. W mgnieniu oka odmalowano barierki przy schodach prowadzących do głównego wejścia, wszystkie drzwi na sali gimnastycznej , maszt itp. Kilkunastogodzinne, żmudne próby na sali męczyły wszystkich - nauczycieli i uczniów. Bywało tak, że na lekcje przychodziła mniejsza cześć klasy, bo reszta "ćwiczyła". Jednak ze wszystkim zdążyliśmy.
Należy wspomnieć również o tym, co działo się w naszej internetowej księdze gości, gdyż tam wrzało. Kilka osób spierało się o słuszność wyboru patrona. Były głosy za i przeciw. Osoba o nicku Iza rozpoczęła dyskusję, pisząc:
"Kto w ogóle zaproponował, żeby nasza szkoła miała imię Orląt Lwowskich??!! To idiotyczny pomysł. Nie uważam, żeby dzieci, które zabijały innych w imię ojczyzny, miały być dla nas autorytetem!!!"
Nie podziwiam ich w żaden sposób i taka forma ukazywania patriotyzmu jest niesłuszna, ponieważ ważniejsze od ojczyzny jest życie innych.
"Przestańcie uczyć dzieci nienawiści!" Jednak już chwilę później otrzymała odpowiedź od Margo:
"Dziewczyno nie wiesz, nawet czym jest wojna i jakich ofiar wymaga wiec nie osądzaj biednych dzieci ze Lwowa za to, do czego były zmuszone, żeby przetrwać. Na tym polega ich heroizm, ich czyn jest symbolem okropności i dowodem na kretynizm wojny, którego oni byli ofiara."
Rozmowa toczyła się dalej, przytaczano różne argumenty i chyba w końcowej kwestii "wygrali" uczniowie, będący za nadaniem szkole imienia Orląt Lwowskich.
Nadszedł 12 maja godzina 8.40, wszyscy uczniowie z klas 5 - 6 SP nr 21 i Gimnazjum nr 21 ruszyli do kościoła na mszę św., na której został poświęcony sztandar.
"To nasz dzień" - słychać głosy uczniów. W kościele zajęliśmy swoje miejsca. Rozpoczęła się msza. Ksiądz proboszcz przygotował dla nas bardzo interesujące kazanie. Sztandar poświęcono. Nie obeszło się jednak bez wpadek. Jeszcze przed mszą nasz Pan Dyrektor, wchodząc po schodach, potknął się i o mało nie wywrócił, dzwoniły telefony i...o dziwo nie uczniów a nauczycieli!
Ustawieni według klas za pocztem sztandarowym wyruszyliśmy w drogę powrotną do szkoły.
"Co będziesz teraz robić? Mamy półtorej godziny wolnego" można było usłyszeć rozmowy uczniów. "Ja idę na debatę!" I tak też było. W trakcie przerwy dano nam kilka możliwości spędzenia wolnego czasu. Debata, której tematem był patriotyzm współczesnej młodzieży, wystawa pokazująca osiągnięcia uczniów naszej szkoły itp., można było także pójść do domu i wrócić na uroczystość na godzinę 12. I tak ok. 11.50 zostaliśmy wpuszczeni na salę gimnastyczną, gdzie odbywała się część oficjalna. Przybyło wielu znanych ludzi Gorzowa, np. Pan prezydent Tadeusz Jędrzejczak, pojawił się nawet przedstawiciel premiera Marcinkiewicza pan Janusz Dreczka, a także wielu rodziców oraz nauczycieli uczących niegdyś w naszej szkole.
Równo o godzinie 12.00 uczniowie prowadzący część artystyczną przywitali zgromadzonych.
Ta część wyszła bardzo ładnie, bez żadnych omyłek. Recytatorzy właściwie interpretowali, dziewczęta z zespołu pięknie śpiewały. "Schody" zaczęły się w części oficjalnej. Dziewczyny z pocztów sztandarowych innych szkół zaczęły mdleć. Zawiódł także sprzęt w trakcie śpiewania hymnu szkoły, jednak wszyscy podziękowali za wykonanie kawałka, gromkimi brawami. Szkoda, że nie usłyszeliśmy go w całości, podobno wzniosły.
Ponadto w trakcie przemówień wielu uczniów wyszło, gdyż twierdzili, że męczy ich gorączka, a wypowiedzi zaproszonych gości nudzą. Do końca uroczystości dotrwała może połowa osób, które przybyły na nią. Chwilę po zakończeniu obchodów w sali gimnastycznej w holu szkoły została odsłonięta i poświęcona tablica pamiątkowa, a następnie gości zaproszono na poczęstunek.
Myślę, że ten dzień, zostanie w pamięci wielu, a Orlęta Lwowskie staną się dla nas pięknym przykładem patriotyzmu.
Anee


Echa debaty z 12 maja


Debata na temat patriotyzmu wśród współczesnej młodzieży była jednym z istotnych wydarzeń w dniu nadania imienia szkole. Przygotowana została przez panią Małgorzatę Janus - Greszczuk i uczniów z klas gimnazjalnych. Wzięli w niej również udział członkowie Towarzystwa Miłośników Lwowa i nieliczni nauczyciele. Było naprawdę ciekawie. Uczniowie odczytali przygotowane wypowiedzi, a potem żywo dyskutowali. Odnosili się do historii i próbowali określić swoje zadania jako Polaków i patriotów. Spostrzeżeniami i refleksjami chętnie podzielili się Julia Głożyńska, Dorota Waloszczyk,Tomek Sidor, Tomek Skupień, Mateusz Gerek , Tomek Dworczanin, aktywnie uczestniczył w dyskusji pan Ryszard Marcinkiewicz.
Posiadamy jedynie dwie prace, jedna niestety nieodczytana, a szkoda, bo prezentuje stanowisko powszechne, choć niepopularne: " Patriotyzm jest to miłość do ojczyzny i przywiązanie do swojego narodu. Uważam, że patriotyzm nie jest wartością aktualną i ważną wśród młodzieży, ponieważ młodzi ludzie chcą się kształcić, aby w przyszłości znaleźć dobrą pracę. Sytuacja polityczna i gospodarcza Polski nie daje im takich możliwości. Ponadto za mało mówi się o patriotyzmie w szkołach oraz młodzież nie interesuje się historią Polski. Owszem postawę patriotyczną bohaterów analizuje się , omawiając różne lektury, np. "Pana Tadeusza", "Syzyfowe prace", "Kamienie na szaniec". O patriotyzmie wspomina się na lekcjach wos-u , historii. Ale czy wszyscy wiedzą dzięki tym przedmiotom, czym jest patriotyzm?
Sądzę, że aby być patriotą trzeba wiedzieć coś o swojej ojczyźnie! Nie wystarczy znać daty chrztu Polski i bitwy pod Grunwaldem! Trzeba znać losy swojego kraju, narodowych bohaterów.
Jestem Polką, lecz nie uważam się za patriotkę. Nie interesuje mnie historia, choć znam najważniejsze dzieje Polski. W przyszłości zamierzam wyemigrować. Takie są moje odczucia teraz, ale mogą się one zmienić z biegiem czasu."(Magda M.)
Wypowiedzi w tym tonie podczas debaty było niewiele. Pojawiały się raczej głosy o tym , że współczesny patriotyzm jest trochę inny. Wymaga szacunku obyczajów, uczciwości, pracowitości, honoru i dumy narodowej. Stwierdzono, że patriotą można być w Polsce i za granicą.
Martyna Jankowska tak przedstawiła swoje stanowisko: "W dzisiejszych czasach, gdy najważniejsze dla nastolatka są dobra materialne, wartości moralne, do których należy również miłość do ojczyzny zostają na uboczu, staja się niemodne. Dlaczego tak się dzieje? Czy zapomnieliśmy już o wojnie i milionach ofiar, w tym wielu młodych ludzi, którzy walczyli i oddali życie w imię ukochanego kraju? Czy przez ten stosunkowo krótki czas, aż tak bardzo się zmieniliśmy? Czy patriotyzm potrafimy okazać jedynie w obliczu zagrożenia? Jednak nie wszyscy zapomnieli. Istnieją różnego rodzaju organizacje,dla których szacunek i pamięć o ojczyźnie jest jedną z ważniejszych wartości w życiu. Przykładem może być Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. Organizacja dba o to, aby wychowywać młodzież w duchu wiary i patriotyzmu, bo od nas (młodzieży) zależy przyszłość"
Debatę podsumowała pani Staryszak - członkini Towarzystwa Przyjaciół Lwowa.
Odczytała Dziesięcioro Przypomnień Narodowych z początku XX wieku. Bardzo wszystkim się podobały, ponieważ wnioski uczniów były podobne, choć wyrażone inną polszczyzną a oto przypomnienia:
  1. Pamiętaj, że twoją Ojczyzną jest Polska, to Matka nasza. Dla jej dobra należy pracować, cierpieć i życie swoje poświęcić.
  2. Wypełniaj pilnie obowiązki swego zawodu, a zasłużysz się także Ojczyźnie.
  3. Pracą i oszczędnością przyczynić się możesz do szczęścia Polski ukochanej.
  4. Unikaj próżniactwa i pijaństwa jak ognia, woda najzdrowszym napojem.
  5. Nie grywaj w karty o pieniądze, karciarstwo i pijaństwo niszczą zdrowie, rozum i majątek.
  6. Popieraj wszędzie i zawsze swoich rodaków. Swój do swego! - Niech będzie twoim hasłem.
  7. Kochaj braci swoich i żyj z nimi w zgodzie i jedności. Wspólna moc tylko zdoła nas ocalić.
  8. Broń języka ojczystego, bo to najdroższy skarb, jaki po przodkach swych w spadku odebraliśmy. Ucz się czytać, pisać i śpiewać po polsku.
  9. Pamiętaj, że obowiązkiem twoim znać historię narodu polskiego.
  10. Umiłuj z duszy i z serca całego wszystko co polskie, co nasze, a trzymaj się wszystkimi siłami tej ziemi, w której spoczywają prochy ojców naszych.

O spotkaniu z papieżem


Ostatni tydzień przepełniony było oczekiwaniem. Towarzyszyło mu mnóstwo przygotowań związanych z pielgrzymką Ojca Świętego do Polski.
Piątkowego wieczoru napięcie sięgało zenitu. Zapinając podróżny plecak, nie mogłam zebrać myśli, byłam pewna, że czegoś zapomniałam ,ale w tamtej chwili nie miało to dla mnie znaczenia. Żyłam myślą, że już wkrótce zobaczę na własne oczy papieża Benedykta XVI, człowieka, który swoją postawą zmienia życie milionów ludzi.
Jego wielki poprzednik, nasz rodak .ukochany Jan Paweł II odmienił także i moje.
Już jako dziecko z chęcią oglądałam Jego spotkania z młodzieżą .teraz ,w co nie mogę jeszcze do końca uwierzyć, mam możliwość uczestniczenia w spotkaniu z nowym papieżem. Z gorzowskiego dworca PKP odjechaliśmy trzydziestosześcioosobową grupą harcerzy kilka minut po 20. Po dziesięciu godzinach jazdy wysiedliśmy na dworcu w Krakowie. Bardzo długo oczekiwany moment rozpoczęcia służby Błoniach zbliżał się wielkimi krokami. W ciągu tego ciężkiego dnia odbył się fantastyczny apel z udziałem zgromadzonych harcerzy ZHR z całej Polski, zostaliśmy przydzieleni do poszczególnych służb. Jednak najbardziej oczekiwanym przeze mnie momentem była wieczorna konferencja papieża z młodzieżą. Momentowi przybycia Ojca Świętego na miejsce towarzyszyły gromkie brawa, śpiew i okrzyki. Wszystko to świadczyło o chęci ujrzenia tego wspaniałego człowieka przez miliony wiernych zgromadzonych na krakowskim placu.
Zobaczyć papieża, człowieka którego kocha i ceni większość chrześcijan to ogromne przeżycie. Do ostatniej chwili nie byłam pewna ,czy jestem odpowiednio przygotowana do tego emocjonującego spotkania jednak pierwsze zdania Benedykta XVI rozwiały moje wątpliwości. Jego ciepłe słowa skierowane do nas, młodych , czuliśmy ogromną ojcowską miłość. Był to największy dar, jaki mogliśmy otrzymać i jednocześnie wynagrodzenie trudu przebycia wielokilometrowej drogi.
Druga część wizyty papieża w Krakowie to niedzielna msza. Na Błoniach panowało wielkie poruszenie,byliśmy bardzo podekscytowani wystąpieniem gościa. Szczerze mówiąc, najbardziej czekałam na kazanie.
Ojciec Święty wygłosił je po polsku. Byłam pozytywnie zaskoczona, że w tak krótkim czasie opanował nasz piękny trudny język. Wtedy zrozumiałam, że ciężka praca, nadzieje i wiara w to, że się uda, potrafią czynić cuda .odmieniać ludzi i ich całe życie.
Nasza służba dobiegła końca niedzielnym popołudniem. Z uśmiechem na ustach pożegnaliśmy Papieża, aby spędzić kolejne pięć godzin na krakowskim Starym Rynku. Nieco zmęczeni, lecz pełni wrażeń, wróciliśmy do domu nocnym pociągiem. Jestem szczęśliwa, bo mogłam wziąć udział w spotkaniu z papieżem, To pewnie banalnie brzmi, ale przeżyłam niezwykłe chwile, które dają siłę i moc.

Martyna Jankowska



Świętość od święta


Ojciec Święty Benedykt XVI odwiedził Polskę.
W oknach pojawiły się flagi biało - czerwone i biało - żółte. Niektórzy nawet wybrali się zobaczyć nowego Papieża do Krakowa czy Częstochowy. Wśród rodaków zapanował nastrój podniosły, odświętny.
Ale czy na pewno taki podniosły ? Co dla nas naprawdę znaczy religia, której wyznawanie deklaruje 95% społeczeństwa? Jak często uczęszczamy na msze święte? Jak w końcu traktujemy katechezy w szkole?
Będę okrutny.
Kościół wypełnia się wiernymi podczas pasterki oraz na Wielkanoc. Na dwie msze 24 grudnia przychodzi prawdopodobnie więcej osób niż na msze niedzielne w ciągu dwóch tygodni. Co jest powodem takiego stanu rzeczy? Nagle przypominamy sobie, gdzie jest kościół i że jesteśmy katolikami. Tłum ludzi pojawia się w świątyni, w powietrzu unosi się zapach alkoholu. Tradycja wzywa, obowiązek każe dwa razy w roku postać w kościółku w końcu moc truchleje, Bóg się rodzi, a wódka uderza do głowy i ciężko ustać. (oczywiście nie generalizuję, raczej się wyzłośliwiam) Kolejna wizyta po ośmiu miesiącach - tyle mija do Wielkanocy.
Powierzchowna religijność jakoś boli.
Ot, kolejny obrazek. Pewna wieś w Polsce, mała nie za bogata. Jednak co niedziele kościół pełny. Mieszkańcy uważnie słuchają, co kapłan mówi o miłości bliźniego, przebaczaniu, z równym zaangażowaniem spoglądają na sąsiadów, pani A ma nowe buty, pan Z włożył brudne. Po wyjściu ze świątyni można się dowiedzieć z kolei, jaki X jest zły, a Y wredny i bezbożny, B to złodziej, bo ma dobre auto. Z panią L to już od trzydziestu lat posprzeczana autorka monologu jest, kiedyś próbowała sobie przywłaszczyć krowę cudzą.
Ironizuję, ale to bolesny sarkazm.
Niestety większość z nas może odnaleźć siebie w pierwszym lub drugim przykładzie. Jak szybko opustoszały kościoły , gdy opadły emocje po śmierci Jana Pawła II? Czy uważnie słuchaliśmy Benedykta XVI?
Jak długo rozważamy drobnostki, nie umiejąc zapomnieć i przebaczyć ? Ile razy czytałeś Pismo Święte ? Masz je w ogóle w domu ?
Ps. Autor refleksji ma w sobie sporo z typu pierwszego (charakteryzuje mnie okazjonalność religijna) niestety...

Tomek



Wiara w naszym życiu


Czym jest wiara?
Czy warto wierzyć? Wielu ludzi zadaje sobie takie pytania. Szczególnie w ostatnim roku, po śmierci Jana Pawła II w czasie wizytyj Benedykta XVI.
Nie wyobrażam sobie życia bez Boga. To.że przynależę do Kościoła rzymsko - katolickiego zawdzięczam swoim rodzicom od momentu chrztu świętego. To oni podjęli za mnie decyzję, jakiego Boga i w którym Kościele będę czcić.
Przez całe wczesne dzieciństwo, niewiele rozumiała z obrzędów. Chodziłam do kościoła, bo uczęszczali tam moi rodzice i dziadkowie. Pierwsza Komunia była dla mnie dniem ważnym, ale nie miała uduchowionego charakteru.
Punktem zwrotnym była śmierć babci. Była osobą bardzo wierzącą. Od zawsze wpajała mi kult miłosierdzia Bożego. Kiedy zmarła, zaczęłam zastanawiać się, czy Bóg istnieje i jakie to ma dla mnie znaczenie. Teraz już wiem, że ma i to wielkie.
Ufam, że nigdy nie będę samotna, bo gdy się modlę ktoś mnie słucha. Dla wielu moich rówieśników taka postawa może wydać się śmieszną. Czasem słyszę "Acha! No co ty?" Ale nie przejmuję się, nie wstydzę się, że prawie co drugi dzień jestem w katedrze, że nieraz w miejscach publicznych odmawiam różaniec. Nie wstydzę się mojej wiary. Jestem dumna, że moi rodzice pokazali mi drogę do Boga, do Światłości. Wiara daje mi siłę i szczęście.

ACHA


Religia w szkole


Jednym z przedmiotów szkolnych jest religia.
Lekcję tę różnie odbierają uczniowie. Dla większości przedmiot ten jest doskonałą formą odpoczynku po żmudnej pracy, jaką wykazali się na innych wyczerpujących lekcjach
Każdy robi,co chce.
Gra w statki czy w kółko i krzyżyk to dla katechetów codzienność.
Czasami dochodzi do małych sprzeczek pomiędzy nauczycielami, a niesfornymi wychowankami. Uczniowie całkowicie zapominają o pracy na tym przedmiocie i wpadają w wir prowadzenia zażartych rozmów w ogóle nie związanych z religią i przeszkadzają nauczycielowi w wykładaniu materiału osobom, które wykazują zainteresowanie lekcją.
Dochodzi do wymiany poglądów i tworzy się dyskusja. Niektórzy też okazują bardzo ostentacyjne swoje uczucia czy poglądy.
Ale zapobiec temu się nie da.
Większość z uczniów lubi być w centrum uwagi, a religia to według nich doskonałe miejsce na popisy.
Warto zadać pytanie: dlaczego uczniowie zachowują się tak nie odpowiedzialnie?
Odpowiedź jest bardzo prosta, ocena z religii nie wlicza się do średniej, wiec młodzież nie zadaje sobie trudu, żeby mieć dobra ocenę. Katecheci mogą stanąć na głowie, ale sytuacji nie zmienią. Z drugiej strony uważamy się za wierzących.
Dlaczego tylko od święta ? Dlaczego nie na religii?
Marta i Ania


Bajka o pewnej ustawie


Dawno, dawno temu za górami, za lasami było sobie królestwo, którym władał król długonogi.
On i jego poddani mieli prawie dwumetrowe, mocno umięśnione nogi, umożliwiające swobodne pokonywanie dużych odległości. Chodzenie było ulubionym zajęciem noggitów, wciąż tylko chodzili i chodzili, nawet jedli i spali chodząc. Król wykorzystując przyzwyczajenie swoich poddanych, postanowił wprowadzić ustawę o podatku za chodzenie. Każdemu z poddanych założono krokomierz i od kroku należało płacić jednego kroczniaka. Była to niewielka suma, ale przy ilości kroków wykonywanych przez fanatyków chodzenia w ciągu dnia, to fortuna. Mieszkańcy próbowali oduczyć się skłonności ciągłego chodzenia, jednak bez skutku. Chodzili, chodzili, licznik wzrastał i wzrastał, a portfele chodziarzy chudły i chudły. Zdesperowani poddani próbowali coś z tym zrobić, urządzali protesty, usiłowali przechytrzyć króla i wymyślali rozmaite techniki przemieszczania się: od chodzenia na rękach, przez skakanie, po turlanie się, ale żadna z tych technik nie szła im tak dobrze, jak chodzenie.
Jeden z noggitów o imieniu Daxter wpadł na pomysł, aby skonstruować buty na kółkach.
Chodzenie zamieniłoby się w jeżdżenie i nikt nie musiałby płacić podatku.
Daxter zrealizował swój pomysł. Stworzył buty , które miały w podeszwie małe kauczukowe kółeczka. Dax postanowił sprawdzić, jak sprawuje się jego wynalazek. Założył buty z kółkami i opanował technikę jazdy na kołobutach. Dla każdego noggita zrobił buty na wzór swoich, wraz z przyjacielem Jackiem założyli szkołę jazdy na kołobutach. Kursy były bezpłatne, noggici nauczyli się w bardzo szybko przemieszczać na nowym wynalazku. Daxter i Jack zostali ogłoszeni bohaterami, a król przeprosił wszystkich i obiecał, że nigdy nie wprowadzi równie głupiej ustawy. Sam także poprosił o parę kołobutów. Odtąd wszyscy śmigali na kołobutach i żyli długo i szczęśliwie.
Daniel Chociłowicz



Może sobie pograsz



Wormsy to prawdziwy fenomen.
Miliony ludzi na całym świecie od wielu lat emocjonuje się na widok małych, różowych robali, które wyżynają siebie nawzajem za pomocą czasem niecodziennie wyglądających broni.
Polski dystrybutor większości części z Wormsami w roli głównej - CD Projekt, właśnie wydał w serii "eXtra gra: Największe Hity", według mnie najlepszą część serii - "Worms World Party"
Może i nie znam żadnej osoby, która nigdy w różowiutkie dżdżwonice nie grała lub chociaż o nich nie słyszała, ale chyba warto powtórzyć z czym to się "je".
No więc, na małej, deformowalnej wyspie bądź w jaskini, maksymalnie osiem drużyn robali toczy ze sobą bój na śmierć i życie. "Wormy" strzelają do siebie z przeróżnych pukawek, poczynając od zwyczajnej bazooki, przez zdalnie sterowane pociski i naloty bombowe, kończąc na wymyślnych lataj ącyh super owcach i świętych granatach ręcznych. Broni w grze dostatek i każdy znajdzie coś dla siebie. Pewien niedosyt mimo wszystko jest, bowiem "Worms World Party" to - jak wiadomo - kolejna odsłona serii, a nowych pukawek w grze po prostu brak. Większych uwag, dotyczących gameplaya nie mam. Pod tym względem WWP nie posiada wad.
Trybów gry jest całkiem sporo. Do singla najbardziej nadaję się deatmatch. Tutaj staczamy pojedynki z komputerem, ale żeby było trudniej, po każdej wygranej rośnie poziom trudności. W ostatniej planszy mamy do dyspozycji tylko dwa robale, przeciwnik za to ma ich aż piętnaście!
Innym - moim zdaniem - mniej ciekawym trybem jest kampania.
Podzielona ją na szereg, różnorodnych misji. Raz trzeba zdobyć paczkę, kiedy indziej przejść na drugą stronę planszy, natomiast później, może pojawić się absurdalne zadanie polegające na. wystrzeleniu robaka. Jak widać twórcy gry zadbali oto, aby nam się nie nudziło, chociaż sam muszę się przyznać, że mnie kampania nigdy mocno nie "wkręciła".
Nie zabrakło również tak przydatnego trybu, jakim jest trening.
Wciąga niesamowicie.
Często włączałem "Worms World Party" tylko po to, by doszlifować rekord zbierania paczek super owcą, czy strzelania do spadających tarcz. Jeśli nie mamy akurat czasu na długą rozgrywkę, warto sięgnąć po opcję "szybka partia z komputerem", która może nie jest super wymagająca, ale dla frajdy zagrać można.
"Wormsy" nie zachęcającą do grania w pojedynkę, nawet biorąc pod uwagę fakt, że singiel zawsze urozmaicano.
Uważam, że siłą napędową serii zawsze był niezbyt rozbudowany , ale dający wiele radochy, multiplayer.
Oczywiście, emocje sięgają zenitu, gdy przy jednym komputerze zasiądzie kilka osób. Nie muszę chyba mówić, że oprócz wojny na ekranie, czasem dochodzi również do utarczek słownych. Jak łatwo się domyślić, przewaga multiplayera, cechuje się przede wszystkim tym, że naszym rywaiem jest żywy przeciwnik, który nie stosuje oklepanych schematów i oszustw komputera. Każdy gracz, to tak naprawdę inna taktyka gry. Jeden woli działać skrycie, kopiąc tunele, a robale eksterminować nalotami, drugi używać niezawodnego shotgun'a, natomiast trzeci siać zniszczenie śmiercionośnym granatem ręcznym i super bananem. Jak widać "Worms World Party" to gra przede wszystkim dla wielu graczy.
Oprawa wizualna, mimo sporego czasu od jej stworzenia, nie zestarzała się. Grafika nadal urzeka mimo, iż dwuwymiarowy sposób pokazania akcji już dawno wyszedł z mody, zastąpiony pełnym trójwymiarem. Robaki, bronie jak i otoczenie, w pełni pasują do klimatu gry. Dodając przy tym świetną, acz zabawną, animacje dżdżownic oraz bardzo, ale to bardzo realistyczną grafikę - otrzymujemy produkt wyśmienity pod względem oprawy wizualnej, chociaż sposób ukazania akcji w 2D może odstraszyć młodszych graczy, którzy przyzwyczajeni są do trój wymiaru.
Muzyki w grze za wiele nie uświadczymy, ale jak już się pojawi, to w niczym nam nie przeszkadza, ale też nie można uznać jej za wielkie arcydzieło. Inaczej ma się sprawa udźwiękowieniem.
Wypowiedzi robali są przepełnione humorem. Kilka odzywek, niektórzy mogą ocenić jako niesmaczne. W końcu wypowiedź typu: "Hi Hitler!" nie są przejawem geniuszu panów z Team 17.
Na zakończenie warto jeszcze wspomnieć o odgłosach broni, które pasują do klimatu gry.
Worms World Party to bardzo udany produkt. Mimo swojego wieku, gra posiada dobry singiel, znakomity multiplayer oraz świetną i zabawną oprawę wizualną.
Jeśli jeszcze ktoś z Was, nie posiada gry, to jest znakomita okazja - WWP jest do kupienia w prawie każdym kiosku na terenie kraju, za bezcen jakim jest 20zł.
Jeszcze raz -polecam!

Maciek Blatkiewicz



Jak to z egzaminem było


Niespokojny sen oraz gwałtowne przebudzenia - tak wspominam noc przed egzaminem (26 kwietna). Pomimo iż starałam się powtórzyć cały możliwy materiał, nieopisany strach oraz nieumiejętnie tajone zmartwienie towarzyszyły mi przez najbliższe trzy godziny, aż do chwili egzaminu.
Gdy ujrzałam gmach ZSO nr 21, coś ścisnęło za gardło, a nogi zrobiły się jak z waty. Emocje oraz przerażenie wzięły górę.
Usiłowałam przypomnieć sobie hasła dotyczące możliwych zadań egzaminacyjnych - a jeśli trafię na pytanie, na które nie będę znała odpowiedzi??? zastanawiałam się.
Krew pulsowała w żyłach, a serce łopotało niczym spłoszony ptak. Próbowałam przezwyciężyć niepokój i pesymizm.
Niestety, nieskutecznie. Emocje rosły wraz z upływem czasu.
Wybiła 8. 30, czas aby ustawić się przed drzwiami sali gimnastycznej. Miałam duszę na ramieniu, lecz tajemnicze przeczucie mówiło, iż "będzie dobrze". Opanowałam wewnętrzne rozedrganie.
Podstawą wszelkich ziałań był spokój i koncentracja. Nauczyciele powtarzali, aby czytać uważnie polecenie. Starali się uspokoić uczniów i podbudować ich wiarę we własne umiejętności.
Paniczny, blady i nieopisany strach - tak można opisać atmosferę przed salą. Losowanie numeru ławki, przy której należało zasiąść do testu, przedłużało oczekiwanie. Wszelkie zasady egzaminacyjne wzmagały niepotrzebne zdenerwowanie.
Gdy nauczyciele rozdali arkusze egzaminacyjne, próbowałam delikatnie uchylić rąbka tajemnicy. Jeszcze szamotanina z plombami, ostatnie powtórki i cisza. Beznadziejna, głęboka cisza
09. 03 godzina rozpoczęcia testu. Wraz z rozwiązaniem kolejnego zagadnienia strach malał, stawał się nieodczuwalny.
Myślę, iż 26 i 27 kwietnia 2006 roku zapamiętam na długie lata.

Agata W.



Nowe szkoły, nowe wyzwania


14 czerwca br. mija termin składania podań do szkół średnich. Tak jak w ubiegłym roku odbywa się on w sposób elektroniczny. Jednak to tylko pozór.
Trzecioklasista poza tym, że wypełnia formularz na stronie internetowej, musi wydrukować go i zanieść do szkoły pierwszego wyboru. Moim zdaniem, jest to niedopracowane. Nie każdy ma w domu Internet czy tez drukarkę. Szkoły ponadgimnazjalne nie wydają podań, więc nie ma możliwości wypełnienia ich ręcznie. Myślę, że poprawne złożenie podania i dostarczenie go do szkoły to jedno z naszych ważnych, nowych wyzwań.
Kolejnym, będzie walka ze stresem w dniu ogłoszenia wyników testów oraz przyjęć do placówek. Na pewno pojawią się tacy, którzy będą skakać z radości, ale też tacy, którym poleci łza...
Już pierwszego września spotkamy się z kolejnym, bardzo ważnym wyzwaniem. Nowa szkoła, nowa klasa, nowi nauczyciele. Choć wielu z nas chce opuścić już gimnazjum, z pewnością czuje lęk przed tymi nowościami. Pierwszy miesiąc będzie tym najtrudniejszym. Spotkamy wielu nowych ludzi, poznamy inne metody nauczania, wreszcie będziemy musieli poznać rozkład gabinetów w budynkach nowych szkół.
Myślę, że ten miesiąc w dużym stopniu zadecyduje o tym, jak my sami będziemy postrzegani przez innych. Dlatego tez przy nowych znajomych warto być sobą, a gronu pedagogicznemu pokazać nasze możliwości w nauce.
Wszystkim przyszłym absolwentom naszej szkoły życzę dobrych i trafnych wyborów nowych szkół oraz (szczególnie!) łatwości w pokonywaniu czy też realizacji omawianych wyżej wyzwań.

Kopniaki
Przyszedł rzeczowo żeby coś osiągnąć
ale już w pierwszych drzwiach kopniak
uśmiechnął się
kopniak wydał mu się dosyć dowcipny
spróbował znowu
kopniak
postanowił iść piętro wyżej
spadł znów na parter strącony kopniakiem
przywarował grzecznie w korytarzu
kopniak
kopniak w bramie
na ulicy znowu kopniak
więc zapragnął przynajmniej poetycznej śmierci
rzucił się pod samochód
i oberwał tęgiego kopniaka od szofera
Ania



Co zapamiętam z Gimnazjum nr 21?


Nigdy nie zapomnę mojej klasy, z którą tak naprawdę zżyłam się w drugiej klasie. Zapamiętam wszystkie zabawne historie, jakie wydarzyły się w naszej klasie, również nauczycielskie wpadki.
Magda


Zapamiętam przede wszystkim to, że w gimnazjum zmieniałem się i zacząłem dorastać, są setki wspomnień, można o tym rozmawiać godzinami. Było jak było.ale miło wspominać będę.
Tomek


Opuszczając Gimnazjum nr 21, pozostawię tu trzy lata swojego życia. Przez ten czas wydarzyło się wiele pamiętnych historii, których nie sposób opisać. Przede wszystkim nie zapomnę "fajnych" ludzi, a także pierwszej klasowej wycieczki - biwaku 2004. Trzy lata w gimnazjum to był wspaniały czas. bagaż nowych doświadczeń, wzlotów i upadków. Zleciały bardzo szybko... Wiem jedno, nie chcę stąd odchodzić.
Małgosia


Zapamiętam finały konkursów teatralnych.
Mateusz


W gimnazjum przeżyłam chwile radości i smutku. Pozostaną na długo w mojej pamięci. Zapamiętam nauczycieli, którzy ciągle gonili nas do nauki i męczyli kartkówkami. Ale zapamiętam też miłych i serdecznych kolegów, którzy potrafili w trudnych chwilach pomóc zapomnieć o porażce.
Agnieszka


Będę wspominać dobrze moja klasę trzecią b oraz panią Janus.
Sara


Gimnazjum nr 21 było dla mnie szkołą życia . Tu zobaczyłam, jak wygląda wyścig szczurów. Nauczyłam się przezwyciężać i pokonywać trudności losu i arogancję innych. W gimnazjum spotkałam się z wieloma pokusami, np. wagary, papierosy, alkohol. Na niektóre rzeczy dałam się namówić, na inne nie. Są i dobre strony gimnazjum, zdobyłam tu sporo wiedzy, poznałam ciekawych ludzi. Mam nadzieję, że z większością będę utrzymywać kontakty.
K.


Na pewno będę wspominać moją klasę trzecią e, DJ, zabawy, Dionizje.
Ewa.


Było fajnie, ale już się kończy. Fajna wiara, zabawy oraz nauczyciele, choć były wyjątki...

Będziemy wspominały naszą klasę trzecią d. W pamięci pewnie pozostaną tylko dobre wspomnienia.
Asia i Ania


Nigdy nie zapomnę mojej klasy trzeciej c. Na początku było ciężko. Nowi koledzy, nauczyciele.rozstanie ze starą klasą. Kłótnie o oceny. Teraz, czym bliżej zakończenia roku, tym bardziej czuć atmosferę przyjaźni, wspólnoty. Choć potrzebowaliśmy trzy lata , aby stać się solidarnymi wobec siebie. Najbardziej będzie mi szkoda lekcji, na których wyrwało się komuś coś śmiesznego. Nieraz robiliśmy sobie żarty.
Roksana


Dużo fajnych ludzi, choć lekcje były czasem nudne, trzeba było je przesiedzieć.
Sara K.


Zapamiętamy lekcje religii.
Chłopcy z III b.


Było fajnie , dużo znajomych, fajne boisko do kosza.
Wojtek W.


Będziemy wspominały naszą kochaną klasę. Chociaż ostatnie strony naszego dziennika były zawsze wypełnione, to i tak nie zmieniło to faktu, że była niezwykła.
Kinga i Agata.


Przez trzy lata gimnazjum zmieniło się moje życie, poglądy. Przeszłam przez tę szkołę jako zwariowana trochę za bardzo szalona dziewczyna, która nieraz pokazała pazurki i czasami tego żałuje. Gimnazjum wepchnęło mnie w tłum ludzi, idących w jednym kierunku, którzy rywalizują aby pokazać na co ich naprawdę stać.

Okres ten mogę uznać za najpiękniejszy w moim życiu. W tej szkole przeżyłam wiele zawodów miłosnych , pięknych chwil, śmiesznych zdarzeń. Chyba nigdy nie zapomnę koleżanek z ławek,przyjaciół, wspólnie spędzonych godzin, rozmów na temat życia. Będzie mi tego brakowało w liceum.
Acha.


Co zapamiętam z Gimnazjum nr 21? Oooo wiele. Na pewno moich przyjaciół, klasę, nauczycieli, wszystkie wycieczki, wyjścia oraz imprezy organizowane przez szkołę. Boję się, że w nowej szkole nie złapię tak dobrego kontaktu. Boję się też nowych nauczycieli, ich metod itp. Będę bardzo tęsknić za moją szkołą i na pewno ją odwiedzę.
Ania Z.


Z pewnością ze szkoły zapamiętam znajomych. Przede wszystkim tych, z którymi byłam najbliżej, a teraz muszę się rozstać. W mojej pamięci pozostaną też gabinety z drzwiami, w których odpadają klamki pomazane markerami toalety.

Wspominać będę wszystkich przyjaciół.
Foka


Zapamiętamy donośny głos pani dyrektor i narzekania naszej pani, testy i przypały naszych kolegów z klasy.

Spędziłam w tej szkole dziewięć lat -podstawówka i gimnazjum. Był to najpiękniejszy okres - dzieciństwo, jednak obciążony obowiązkami ucznia, problemami dorastania. Czas stawania się rozsądną i odpowiedzialną osoba.
Uśmiech, radość, smutek, łzy to towarzysze tego czasu. Moc przygód, jakie przeżyłam na pewno utkwi w pamięci. Szkoła w pewnym stopniu mnie wychowała. Dała możliwość rozwijania zdolności artystycznych - koło teatralne, zespół wokalny, były naprawdę ważne. Nie zabrakło również nauki. Nauczyciele się o to postarali. Odpytywanie, kartkówki, prace klasowe sprawdzały naszą wiedzę pochłanianą na lekcjach i utrwalaną w domu. Był to ważny czas w moim życiu, ale nie mogę się doczekać momentu ukończenia gimnazjum i wkroczenia w mury wybranego liceum.
Karolina


Moja przygoda z gimnazjum zaczęła się w klasie pierwszej. Byłem bardzo podekscytowany tym, że będę się uczył przedmiotów, o jakich wcześniej słyszałem z opowieści starszych kolegów. Na koniec roku uzyskałem wysoką średnią i zdecydowałem, że przeniosę się do klasy drugiej c. Uważam, że zostałem zaakceptowany. Bardzo miło wspominam wycieczkę klasową do Świeradowa, podczas której nie sposób było się nudzić. Zapamiętam też wszystkie szkolne imprezy festiwale, Dionizje, Dni Kultury Europejskiej, Wygibus , festyny. Podczas jednej z takich imprez moja klasa triumfowała. Byłem wtedy bardzo dumny . Uważam, że gimnazjum było prawdziwą szkołą życia . Nauczyłem się przezwyciężać trudności. To okres pełen wzlotów i upadków , ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Mateusz